o mamo, ale umami

Dzisiaj musiałam trochę improwizować, bo nie zaplanowałam zakupów na te dwa dni, a że nie świętuję, to też nie przygotowałam żadnych potraw w ilości jak na jakąś klęskę i co pozwoliłoby przetrwać w piwnicy przez tydzień albo
i dłużej.

Miałam w lodówce pozostałości po indyku pieczonym w piekarniku – galareta
i trochę tłuszczu, które zawsze zostawiam i stosuję do smażenia i gotowania różnych różności.

Wykorzystałam tego trochę do ugotowania kaszy bulgur, do której dodałam też w trakcie gotowania trochę soku z limonki. W osobnym garnku poddusiłam na tych indyczych sosach grzyby shiitake i młodą kapustę z czosnkiem, rozgniecionym (ale nie mielonym) kminem, ziarnami kolendry, świeżo zmielonym czarnym pieprzem i białym winem.

Czary mary w 20 minut.

IMG_20160327_205613


One response to “o mamo, ale umami

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: