Category Archives: Uncategorized

dla takiej okazji warto wyjść z katakumb

Pamiętacie małego skurwysynka?

https://wp.me/piwoI-21e
https://wp.me/piwoI-1YH

Ten dziad trwa mi, albo sobie, na złość.

Mamy tu do czynienia ze pewnym rodzajem perwersji. Otóż, proszę sobie wyobrazić, że jest sobie mały skurwysynek. Jest już od dłuższego czasu, istnieje, bierze trochę CO2, oddaje O, chociaż chuj wie jak to jest. Czasem skapnie mu trochę wody, ale też nie robi scen gdy jej nie ma.

I tak sobie trwa tam, gdzie go postawiono, aż nagle jeb “o, jurwa, stary, nie zauważyłam, sorry, man, już ci wrzucam tę rozsypaną ziemię i masz tu jeszcze trochę extra wody, ojtam ojtam, nie pijejdol“.

I tak to mały, sponiewierany i kopnięty skurwysynek zdecydował się dać znać, że jednak żyje. Właśnie teraz, po czterech latach niczego.

Advertisements

bardzo ważny bieg

Bardzo ważny, bo się odbył. W dniu zasłużonej zjebki od lekarza za niesubordynację, dalszego ciągu złych wiadomości i namiętnego zniesmaczenie sobą. Zmęczona koniecznością przebywania przez zbyt wi…

Source: bardzo ważny bieg


fejsbukowa przeprowadzka

Koszyczek ledwo zipi, ale nadal żyje. I przeprowadził się. I stworzył nowy fanpage na Facebook, więc ten polubiony wcześniej przez Czytelników jest już nieaktulany. Na blogu jest nowy link do polubienia nowego Koszyczka.

https://www.facebook.com/koszyczek.wordpress


pierwsze koty za płoty

Zaległa relacja z mojego pierwszego maratonu.

I Started Training Only Yesterday

Tak znajomy mój skwitował temat mojego pierwszego w życiu maratonu -36. Istanbul Vodaphone Marathon. A może raczej moje marudzenie na temat osiągniętego wyniku, który dla mnie zaskoczeniem być nie powinien. Tylko ja znam skalę mojego słodkiego lenistwa, które pozwoliło mi przedreptać ten maraton w aż pięć godzin i jeden kwadrans.

Jak się przygotowywałam? Został mi polecony portal My Asics, w którym podaje się termin imprezy, dystans i oczekiwany czas. Moje statystyki nie są imponujące – treningowe wagary wynikały z braku czasu albo wpadałam w jakąś czarną dziurę, a czasem po prostu mi się nie chciało.

Ale do rzeczy.

Wstaję wcześnie, jak zwykle lekka nerwówka. Mimo przygotowania wszystkiego dzień przed i tak wychodzę z hotelu spóźniona. W restauracji wciągam śniadanie – wcześniej już sprawdzony su böreği, bułeczkę poğaça i nieśmiertelną turecką herbatę.
image

Łapię taksówkę, chociaż widzę innych uczestników dzisiejszych biegów (8km, 15km i maraton) wsiadających do dolmuş-ów. Do 8:30am można…

View original post 1,055 more words


IMG_20141009_111601


Praski Bieg po Wodę

I Started Training Only Yesterday

“(…) czułam sie dziwnie kiedy musialam spijac resztki wody po innych – szybszych :((( (…)”

“Podobno ludzie, którzy biegli na 2:45 jedli odpadki z koszy na śmieci. A ci na 3:00 pili z kałuży i polowali na gołębie.”

“(…) na szczęście obok mnie niektorym zawodnikom udalo sie wychaczyc ostatnie sztuki 1,5 l wody i sie dzielilismy lykiem wody z ludzmi dookola, z rak do rak (…)”

“Bo kurwa Niemiec nie wie, że Polaka przy niedzieli suszy???!!!”

“(…) Generalnie widoczna była duża solidarność tak zwanego “końca wyścigu” – podawanie sobie wody, dzielenie upolowanymi resztkami, podnoszenie butelek jeszcze nie całkowicie opróżnionych. (…)”

Powyższe cytaty, jak i tytuł, pochodzą z komentarzy pod wydarzeniem FB I BMW Półmaratonu Praskiego. Jak na razie brak oficjalnego komunikatu ze strony organizatora z przynajmniej symbolicznym “przepraszam, daliśmy ciała”.

Cała sytuacja jest o tyle dziwna, że nie jest to pierwsza impreza biegowa organizowana w Warszawie – jest skąd czerpać…

View original post 551 more words


jak ja lubię się czasem upodlić, cz. III

I Started Training Only Yesterday

Cz. I
Cz. II

Jak już wcześniej wspomniałam, było bardzo gorąco i woda to podstawa. W plecaku miałam dwulitrowy bukłak, który napełniłam przed startem. Na trasie można było uzupełnić wodę na punktach kontrolnych nr 3, 7 i 11. Dodatkowymi niespodziankami były: źródełko na punkcie 6 (Lubań) i studnia na punkcie 8. Dodatkowo, w sobotę można było kupić wodę w mijanych sklepach. O ile nie szło się gdzieś na szarym końcu, wtedy trafiało się już na sklepy z wyczerpanymi zapasami.

Sporo osób marudziło, że organizatorzy nie zapewniają wody na każdym punkcie, ale to jest jednak ekstremalny maraton pieszy i trzeba sobie samemu radzić z jedzeniem, piciem, bagażem.

Co do jedzenia, to trochę przedobrzyłam. Ugotowałam makaraon i ryż, i niestety doniosłam to do końca. Źle zaplanowałam, miałam je w torebkach plastikowych, ale na śmierć zapomniałam o widelcu.

Poza tym, zrobiłam kanapki z serem kozim i wędliną. Problem z kanapkami jest taki, że nie…

View original post 461 more words