Tag Archives: bieganie w parku

park zastępczy

To co wczoraj odwołał deszcz, dzisiaj też się nie udało, bo moja wypatrzona jadłodajnia przeniosła się na drugi koniec miasta i muszę wymyślić nowy plan.

Dlatego wybrałam się do Tampines Eco Green. Wypatrzyłam ten park jadąc metrem do Pasir Ris dzień wcześniej i wydawał się być zupełnie dziki w porównaniu do większości singapurskich parków.

I praktycznie taki jest; wszystkie ścieżki są zielone, bez żwiru, bez asfaltu. Oczywiście nie byłby to Singapur, gdyby nawet te zielone ścieżki nie byłyby perfekcyjnie wygolone. A jak, nawet trafiłam na ekipę powstrzymującą szaloną florę przed wtargnięciem na trasy dla ludzi.

Jednak  gwiazdą parku jest eko toaleta. Niektórzy znają to jako poczciwy wychodek, ale jak na singapurskie standardy przystało, nie poznasz w tych betonowych szatach. Jest instrukcja użytkowania, diagram wyjaśniający jak to działa i cała ideologia.

Park przebiega się szybko, bo całość ma zaledwie 36.5 ha i cztery ścieżki na krzyż. Najlepiej w ciągu dnia, bo nie ma nocnego oświetlenia. Chyba, że z czołówką. Za dnia spotkałam tych ponurych milczących typów, strach pomyśleć, co tu się dzieje w nocy. Trzeba też uważać, bo co między nogami biegają małe jaszczurki. Raczej im się krzywda nie stanie, ale można się wystraszyć.

Trening wyglądał prawie tak jak na obrazkach poniżej, tylko trochę dłuższy, bo zapomniałam włączyć endomondo po przerwie na zdjęcie. Dlatego spory odcinek przebiegłam jeszcze raz, żeby pokazać trasę. To na zielono się nie liczy.

20161223_singapore2

Coś tam faktycznie budują po drugiej stronie Tampines Ave 12, ale raczej nie jest to przedłużenie parku.

20161223_singapore1

Żeby nie było wątpliwości, po biegu jadłam, ale tym razem własnej roboty. Przede wszystkim szybko i prosto. Grzyby, okra, cebula, czosnek, krewetki, małże i chlust sake. Do tego płatki ostrej papryki pul biber, wszystko razem się dusiło na patelni.

Advertisements

moda na bieganie

Moi tureccy znajomi, a przynajmniej ta część kibicująca stambułskiemu klubowi piłkarskiemu Galatasaray, przyjęła moje nowe trampiszonowe barwy bez entuzjazmu. Niebieskie za bardzo przypomina kolory ich rywala, Fenerbahçe. Dobrze, że do tego żółtych skarpet nie mam.

Ale mój tytuł nie nawiązuje do mody w sensie ubioru, ani też do samej popularności biegania. Moda to dzielnica w Stambule. Cicha, zielona, położona nad brzegiem Bosforu łączącego się z Morzem Marmara.

image

Park w modzie. Jest bieżnia z tabliczkami pokazującymi dystans, miska z wodą dla zwierząt, siłownia na powietrzu i plac zabaw.

W Stambule jestem, oczywiście, na maraton. Na razie aklimatyzuję się. A jest do czego. Mój plan, że pobiegnę w długim rękawie i długich spodniach, na razie poległ. Jeżeli będzie taka temperatura i takie słońce jak podczas dzisiejszego biegu. Doceniam aurę, gdy np. siedzę w restauracyjnym ogródku lub na bosforskim  promie między Azją i Europą, ale na te 42km z groszami wolałabym jednak zachmurzone niebo i chłód.

Niemniej, dzisiejsze 8km było bardzo przyjemne. Może tylko poza zaliczeniem gleby przez potknięcie się o bardzo tutaj popularne śruby wystające z chodników.

image

Po biegu poszłam rozgrzać mięśnie w łaźni tureckiej i usunąć warstwy martwej skóry. Tak orzeźwiona i oczyszczona mogłam przystąpić do modlitwy posiłku.

image

Mule nadziewane ryżem – Midye Dolma.

image

Kaya Koruğu, czyli morskie zielsko.

image

mega jumbo shrimp

image

Kalamary, które nie są świńskim odbytem, popularnym substytutem w środkowej i zachodniej Europie.

image

Jako deser, albo przekąska do rakı.

Na wąskich ukiczkach balık pazarı w Kadıköy, pomiędzy stolikami i przesuwającymi się masami ludzi pojawiają się dzieciaki wystukujące rytmy na bębnach. Restauracyjni naganiacze najczęściej je przeganiają, mimo, że ludziom raczej nie przeszkadzają.

image

image

Ona nie da sobie w kaszę dmuchać. Wychowana na ulicy, przez ulicę.

Ta dziewczyna, starsza niż średnia wieku dziecięcych bębniarzy, nie dała się przegonić. Nie zrozumiałam co śpiewała, ale musiała zażartować sobie z przeganiającego ją mężczyzny, bo ten machnął na nią ręką ku uciesze wszystkich w około. Podejrzewam (tyle zrozumiałam), że oberwało się też premierowi i prezydentowi Turcji.